|
Poszarpany mur obronny opada stromo na brzeg rzeki Tweed. Z trudem odpiera nieustępliwe ataki mchów, porostów i krzaków dzikiej róży. Nagle przez wybitą ścianę do zamku wpada rozpędzony pociąg, zatrzymując się pośrodku wielkiej sali balowej... Nie, to nie kolejny zakręcony sen, to stacja kolejowa w Berwick upon Tweed.
Najbardziej na północ wysunięte miasto Anglii, leży u ujścia rzeki Tweed do Morza Północnego. Temu położeniu Berwick zawdzięcza dziś pełne uroku, pocztówkowe widoki, a w przeszłości - bardzo strategiczne znaczenie. Z dobrodziejstwem tego ostatniego mogliby się jednak kłócić dawni mieszkańcy, których wycinano w pień za każdym razem, gdy o miasto walczyły angielskie i szkockie wojska. Miedzy XII a XV wiekiem miasto zmieniało właściciela aż 13 razy, by ostatecznie wylądować w rękach Anglików w roku 1482 .
Kiedyś jeden z głównych szkockich portów - dziś Berwick jest raczej cichym miasteczkiem, do którego zjeżdżają turyści skuszeni świeżym, morskim powietrzem zażywanym podczas spacerów po okolicznych plażach. Przybywając tu pociągiem, chcąc nie chcąc zaczynamy zwiedzanie pośrodku zamku, z którego pozostały jedynie fragmenty murów. Na jego miejscu stoi dziś dworzec, a zamontowana na peronie tablica informuje przybyszów, że kilkaset lat temu zapadały tutaj decyzje o wadze państwowej. Najciekawsza panorama miasta rozpościera się z wysokiego wiaduktu kolejowego, po którym pociąg wjeżdża na stację. Nad taflą rzeki Tweed unoszą się w sumie trzy mosty, z których najstarszy pochodzi z XVII wieku. Berwick posiada jedne z najlepiej zachowanych w Anglii murów obronnych, których rozmiar dobrze świadczy o tym, jak bardzo włodarzom miasta zależało na jego obronie. Najlepiej przekonać się o tym osobiście przchodząc przez bramę prowadzącą do centrum lub spacerując po umocnieniach w okolicy ujścia Tweed. Przed chętnymi wkradnięcia się do miasta stało nie lada zadanie. Na głównej ulicy Berwick stoi ratusz (town hall), w którego podwojach mieści się kafejka i sklep z pamiątkami. W środy i soboty odbywa się tutaj market, na którym sprzedawane są m.in. wyroby lokalnych farmerów.
Na zobaczenie wszystkich atrakcji Berwick upon Tweed w zasadzie wystarczy jeden dzień. Jeśli jednak ktoś zdecydowałby się zabawić tutaj dłużej, może przenocować w jednym z wielu B&B, gdzie ceny zaczynają się od 20f za noc. Pokarmu dla duszy z pewnością dostarczy widok na bezkresne morze, a czegoś dla ciała nie zabraknie w jednym z lokalnych pubów lub kuszących "świeżym" zapachem oleju barów fish&chips...
Ciekawostką historyczną jest, że przez ponad 100 lat to spokojne miasteczko było w stanie wojny z globalnym supermocarstwem – Rosją. Stało się tak z racji specjalnego statusu wolnego miasta, jakim Berwick cieszył się w XIX wieku. Sygnotariusze traktatu pokojowego z Rosją, kończącego wojnę krymską, z jakiegoś powodu pominęli Berwick w tekście dokumentu. Historycy do dziś sprzeczają się co do rzeczywistego stanu rzeczy, niemniej jednak, w latach sześćdziesiątych XX wieku, podpisano aneks do traktatu zażegnując niebezpieczeństwo „berwickowej” inwazji na Rosję. Ówczesny major miasta miał podobno powiedzieć: „przekażcie ludziom w Rosji, że teraz mogą spać spokojnie”. Żart żartem, ale kto wie, czy nie wiele brakowało, a dowcipny major zostałby bohaterem filmu „Jak rozpętałem trzecią wojnę światową”...
I jeszcze informacja praktyczna : podczas wypadu do Berwick można zrobić zakupy w polskim deli, które znajduje się 2 minuty od stacji kolejowej. W miasteczku i okolicach osiedliła się bowiem całkiem spora grupa rodaków.
Dojazd:
- pociągiem z Newcastle, około 45 minut;
- autobusem ponad dwie godziny (nr 505 z Newcastle Haymarket);
- samochodem - drogą A1, 60 mil, trochę ponad godzinę.
Strona miasta:
http://www.berwick-upon-tweed.gov.uk
|